ksiega_zdrowia

Księga Zdrowia: o tym, jak nie zwariować

“Niech ktoś wreszcie zatrzyma świat, ja wysiadam” – mimo że rzadko słucham Anny Marii Jopek, te słowa same do mnie przyszły. Świat faktycznie pędzi, a po drodze potykamy się o fakty, opinie i faktoidy z ust najróżniejszych ludzi. A jak w tym wszystkim odnaleźć siebie i własną energię?

 

Jak nie zwariować?! Pretekstem do tego wpisu są różne, często skrajne opinie na ważne tematy, presja społeczna i radykalizowanie przekonań. Brzmi groźnie, jak żale trzydziestoletniej kobiety nad światem, w którym wciąż obowiązują podwójne standardy? Gdy przeniesiemy się z perspektywy ogólnie pojętego “świata” na okoliczne podwórko, u niektórych zobaczymy podobne reakcje. “Uważam, że kobiety mają takie same prawa, jak mężczyźni, ale nie jestem feministką”, “Dobrze się odżywiam. Nic się nie stanie, jeśli dwa razy w tygodniu zjem pizzę”, “Jestem wierząca, wiara zabrania mi chodzenia na jogę, bo stracę kontrolę nad swoim umysłem i ciałem”, “Mam z rodzicami dobre relacje, tylko czasem pozwalam mamie decydować za siebie”. Część z tych zdań jest w całości wypowiedziana na głos, reszta w głowie. To są kobiety i mężczyźni, których spotykamy na co dzień. Może czują inaczej, ale boją się zmienić albo chociażby wypowiedzieć na głos to, co naprawdę myślą? A jeśli tak właśnie myślą?

Ty na swoim podwórku i w swoim pokoju

Na dzieje “świata” nie za bardzo mamy wpływ (chyba że właśnie dokonujemy jakichś przełomów w nauce, technice itp), ale na szczęście na własne “podwórko” już tak. Oczywiście wiadomo, że nikt z nas nie jest samowystarczalnym bytem. Jesteśmy stadnymi zwierzętami i potrzebujemy akceptacji drugiej osoby. Z mojej perspektywy ważne jest wyczucie granicy. Czy to bycie “jeszcze-sobą”, czy raczej bycie “sobą dla innych”? Co mogę powiedzieć w tej grupie znajomych, a czego już lepiej nie mówić, żeby nie wzniecać kłótni? Czasem jednak nasze działania będą nieakceptowane przez niektórych. Jeśli jednak nam dają szczęście, radość, siłę, to znaczy, że to TA droga.

Żywot człowieka wrażliwego

Bycie sobą w dzisiejszych czasach naprawdę nie jest łatwe. Gdy wracamy do domu, stajemy przed lustrem, jesteśmy nago sami ze sobą. Wtedy można zdjąć wszystkie maski (stałe lub tymczasowe) i wyjść na spotkanie samej siebie. Myślę, że najlepiej wykorzystać ten czas na jak najlepsze dotarcie do siebie. Wtedy nie tak łatwo wytrącić nas z równowagi. Przed nami mnóstwo takich sytuacji, w których będzie ciężko wyczuć te granice. Ale też mnóstwo takich, które będą uskrzydlały i umacniały w tym, że idziemy właściwą drogą. A jakoś tą kobietą trzeba “się stawać”, niezależnie od wieku 🙂

O tym, jak pozytywnie zwariować

Jakie są moje sposoby na to, żeby spotkać się ze sobą, nie zwariować, a jeszcze dać coś innym? Albo inaczej: jak pozytywnie zwariować, czyli w pewien sposób uniezależnić się od czynników zewnętrznych i utrzymać radość? Roboczo nazwałam je Księgą Zdrowia, choć to brzmi trochę jak z poradnika naszych babć. Nie chcę zabrzmieć jak jakiś trener czy coach, ale spisałam nawyki dotyczące żywienia, zdrowia fizycznego, psychicznego i po prostu to, co sprawia, że mam błysk w oku 🙂

  1. Woda z cytryną na dobry początek dnia. Piję ją na czczo, dodaję imbir, kardamon, kurkumę. Oczyszcza, dodaje energii i zdrowia 🙂
  2. Poranna medytacja. Praktykuję dopiero od miesiąca, ale już widzę różnicę w samopoczuciu, codziennym funkcjonowaniu (większa koncentracja) i to, że dostrzegam nowe możliwości, a mniej skupiam się na tym, co nie wyszło. Praktykuję jogę kundalini, która jest dość nietypowa i mistyczna, tzn. oprócz medytacji i asan, praktykuje się mantry, mudry i oddech. Dla mnie medytacja daje poczucie autonomii i odporności na manipulacje. Warto dodać, że medytacja nie jest związana z żadnym rodzajem religii, każdy może się nią zajmować, jeśli chce.
  3. Energia od fajnych ludzi. Otoczenie to kluczowa sprawa, tego nikomu nie trzeba mówić. Najlepiej znaleźć ludzi, od których można się uczyć i rozbudzać w sobie pozytywne nastawienie. Wtedy i my uczymy się dawać dobrą energię, zdobywamy wiedzę, doświadczenie i bardziej wierzymy we własne możliwości. Polecam osobiste poznawanie takich ludzi, to naprawdę daje kopa. Dla mnie to silne kobiety i mężczyźni.
  4. Hobby. Coś, co sprawia, że świecą Ci się oczy 🙂 Pisanie, taniec, języki, sztuki walki? U mnie pisanie, czytanie, rozmowy z ludźmi. Uwielbiam słuchać czyichś historii i dzielić się z innymi tym, co przeczytałam/ usłyszałam. Nie pogardzę dobrym filmem i muzyką.
  5. Sport albo jakaś inna forma ruchu. Kiedyś były to wykańczające treningi, teraz są spokojniejsze ćwiczenia, bieganie, spacery, joga. Dla każdego może to być coś innego. Ważne, żeby daną aktywność dobrać do siebie (jeśli np. mamy problem z kolanami, bieganie prawdopodobnie odpada). Według mnie sport kształtuje charakter, wyrabia dystans do siebie i uczy szacunku wobec własnego ciała.
  6. Humor. Bez tego trochę trudno żyć… Ja kocham absurdalny humor, a nie przepadam za komediami romantycznymi. Fajnie znaleźć choć jedną osobę, która rozumie nasz typ humoru. Moja ostatnia perełka: 
  7. Tworzenie czegoś. Wyzwania. Robienie czegoś, czego się jeszcze nie robiło. Zaskakiwanie ludzi. Zrobienie czegoś od początku do końca samej, nawet jeśli to składanie krzesła 😉 Wiele się można o sobie dowiedzieć. W moim przypadku odpada szycie, do tego mam dwie lewe ręce. Ewentualnie dam sobie radę z małą dziurą w bluzce, ale szyć sukienek raczej nie będę, antytalent. Mogę za to np. lepić garnki.
  8. Równowaga psychiczna. Ktoś mi kiedyś powiedział, że trzeba przyjmować to, co jest i wypracować takie narzędzia, które pozwolą iść do przodu, a nie wciąż rozpamiętywać przeszłość. W ten sposób można przepracować to, co za Tobą (sposób dowolny: terapia, sport, medytacja). Wymóg konieczny: polubienie siebie 🙂 Ja miałam szczęście do świetnej specjalistki (ale trafiłam na nią po długich bojach).
  9. Pomaganie innym. W ten sposób nie tylko pomagasz innym, ale i sobie. Polecam bycie wolontariuszem w organizacji pozarządowej, WOŚP czy też “prywatne” pomaganie, bez żadnej agendy. Dobre słowo zawsze na wagę złota. A jakich historii można wysłuchać… 
  10. Podróże. Dość nisko u mnie ten punkt, bo nie jestem zbyt wielką podróżniczką. Poznając inne kultury, określam siebie, łapię oddech, dystansuję się do wielu spraw, widzę szerzej. A czasem wystarczy wyjechać w rodzime góry. Mam nadzieję, że uda mi się nadrobić podróże, chciałabym pojechać do kilku krajów. Najbardziej chwytają mnie za serce Bałkany 😉
  11. Relaksacja. Czasami na wagę złota są takie zwykłe, małe rzeczy. Na przykład wizualizacje, fajna kąpiel, maseczka na twarz, olejowanie włosów itp. Fizycznie odprężenie też jest potrzebne dla ducha.

To chyba najważniejsze elementy mojej Księgi Zdrowia. A jakie są Wasze? Każdy jest inny, dlatego jestem bardzo ciekawa sugestii 😉