Siostrzeństwo

Siostrzeństwo jest jak pościel. Jak poskładasz, tak wyśpią się pokolenia

Życie i siostrzeństwo są jak pędzący pociąg: jeśli czegoś nie zrobisz teraz, drugiej okazji możesz nie zauważyć lub może ona w ogóle nie nadejść. Jeśli ciągle żyjesz “w głowie”, a nie w ciele, czas to zmienić. Jeśli zadałaś sobie pytanie: po co?, koniecznie przeczytaj ten tekst. Jeśli wiesz po co, też przeczytaj 🙂

– Po co to robię? Po co mam się tego uczyć/ to kupić/ tak się zachować? – o świecie pt.  “po co” dużo mówi Jacek Walkiewicz, m. in w tym wywiadzie. Niektóre rzeczy nie wymagają pytań czy zastanowienia, tylko działania. Energia ciągle płynie, a świat się zmienia. Nie nadrobisz już tego, co chciałaś zrobić w wieku 10 lat. Możesz zrobić coś innego, ale tego momentu już nie odtworzysz. A ktoś kiedyś powiedział mi, że życie jest sztuką wykorzystywania okazji 🙂

 

Nie umysłem, a sercem

 

Pytania o celowość jakiegoś działania są typowe dla umysłu, który ciągle szuka, wątpi, boi się. Umysł to potężne narzędzie, ale w oderwaniu od serca jest tylko obszarem nabytej wiedzy i kłębkiem lęków. Czy możemy iść do przodu, jeśli wciąż kieruje nami paraliżujący strach? Żeby zrobić ten krok, potrzebna nam odrobina odwagi i sięgnięcie do swojej istoty: serca. Czyli zadanie sobie pytania: czego ja naprawdę chcę? A bać się będziemy zawsze, to nieodłączny element działania. Można jednak tym zarządzać 🙂

 

Gdzie rośnie siostrzeństwo?

 

Wiele z nas pomaga innym, wspiera organizacje pozarządowe, a może co roku przygotowuje paczkę dla tych, którym wiedzie się gorzej od nas. Ogólnie lubimy być z innymi. Istnieje jednak taki typ pomagania i bycia, który nie wymaga ustalania, robienia harmonogramów, myślenia, jak tu się odwdzięczyć. To atawistyczna potrzeba bycia z innymi kobietami i wspierania ich. To sposób na kształtowanie siebie i innych kobiet. Mimo że brzmi górnolotnie, po prostu na pewnym etapie wypływa z głębi nas. Siostrzeństwo jest odpowiedzią na zmiany w świecie, jest punktem styku wypalającego się patriarchatu i kiełkującego nowego sposobu życia. Po drodze popełniamy wiele błędów, ale wciąż się uczymy. Na przykład zastanawiamy się, czy możemy tak po prostu podejść do jakiejś kobiety i powiedzieć jej coś miłego? Stanąć w jej obronie? Powiedzieć komplement mężczyźnie, który nas docenił i zbesztać każdego, kto traktuje nas niesprawiedliwie, niezależnie kim jest? W siostrzeństwie nie ma miejsca na agresję, wywieranie czegoś siłą czy podlizywanie się. Ale żeby to zobaczyć i osiągnąć, trzeba naprawdę spotkać się ze sobą, docenić siebie, a potem nauczyć się słuchać innych osób.

 

 

 

Siostrzeństwo to nie sekciarstwo

 

Siostrzeństwo nie jest próbą wyalienowania kobiet i stworzenia sobie jakiegoś bezpiecznego przyczółku. To nie “Seksmisja” 🙂 To już przerabialiśmy. Na początku był matriarchat, ale przebrzmiał. Teraz pęka patriarchat. Nie mieścimy się w tych ramach, potrzebujemy nowego paradygmatu. Zanim go stworzymy, minie trochę czasu i na pewno popełnimy wiele błędów. Myślę, że to fajny czas, żeby zastanowić się, kim jesteśmy i działać dla dobra własnego, innych kobiet i mężczyzn. Zaakceptować swoją naturę, na którą składa się nie tylko pierwiastek żeński, ale i męski. Jeśli ktoś z nas czuje, że stacza się na dno, to paradoksalnie ma też ogromną siłę kreacji. Mnie też długo zajęło zrozumienie, że nie muszę być wciąż tylko milutka i chować czającą się “Małą Mi”. Gdy ją ciągle chowałam, wychodziła w najmniej oczekiwanych momentach i robiła niezły burdelik. Wciąż uczę się oswajać swój Cień, ale mam w tym coraz więcej spokoju. Kiedy zaczęła się przyjaźń z Cieniem? Nie tylko podczas terapii, ale też pracy z ciałem oraz kręgów kobiet. I to właśnie te ostatnie są idealną przestrzenią, w której rozkwita siostrzeństwo. Kręgi to specjalna przestrzeń, rytuał i dobra energia, która zachęca do wypowiedzenia tego, co dotąd niewypowiedziane i odsuwane. W kręgach nie ma miejsca na ocenianie, a jest dużo przestrzeni na intuicję, współodczuwanie, wspieranie. Tam właśnie można poznać siebie i znaleźć właściwe odpowiedzi.

 

Kobiecość to coś więcej niż brazylijski serial

 

Świetnie jest spotkać się z przyjaciółkami i poplotkować. Gorzej gdy obrabianie tyłków staje się sposobem na życie, a raczej ucieczką od niego. Uwielbiamy ubarwiać swoje jestestwo i puszczać oko do towarzyszek, udając, że nasze życie jest tak zajmujące, że ktoś mógłby o nas robić serial albo pisać książkę. Niewątpliwie czasem tak jest, ale czy po tej fascynującej opowieści pamiętamy, żeby podziękować za spotkanie? A gdy koleżanka jest w potrzebie, być z nią? A co, jeśli osiąga sukces? Czy jesteśmy z nią ciałem i duchem, czy raczej zazdrościmy jej?

http://gph.is/1fiNmGJ
Źródło: http://gph.is/1fiNmGJ

 

Jak sobie pościelesz, tak się wyśpisz

 

Utrzymywanie więzi między kobietami to nie taka prosta sprawa. Komunikaty, które dostajemy od dzieciństwa, często wcale nie są wspierające. Wiele z nas prowadzi różne gierki i nie potrafi otwarcie rozmawiać, nieświadomie powielając to, co same usłyszały. Wiele również zależy od naszych korzeni – rodziny i rodzinnych mitów. Schematy wyniesione z domu są “wdrukowane” w nas, a zmiana jest długim procesem, ale przynosi ukojenie.

Moim zdaniem siostrzeństwo to rozwiązanie i lekcja na dziś. To przysłowiowa pościel, w której będziemy spać my i następne pokolenia. I to na każdej płaszczyźnie i w każdej roli: zawodowej, prywatnej, społecznej, przyjacielskiej, obywatelskiej i wielu innych.

 

Grajmy do jednej bramki

 

Wojciech Eichelberger powiedział, że nasze czasy są nowym wymiarem doświadczenia kobiet – wymagają solidarności i kooperacji w dążeniu do równości kobiet i mężczyzn oraz bycia obywatelkami świata. Dzisiaj już wiemy, że meczu nie wygra się bez dobrego trenera i że wszyscy powinni grać do jednej bramki. Coraz bardziej klaruje się, że figura matki polki to tak naprawdę bierna agresja i gwarancja późniejszych problemów nie tylko w głowie, ale i ciele. Widzimy, że nie możemy żyć tylko nakazami i zakazami, że potrzebujemy czystego powietrza (we wszelakich wymiarach) i głębokiej świadomości. Że jeśli dalej nadal będziemy żyłu z poziomu ego i szarpały się, czyje jest “mojsze”, to będziemy tylko walić w głuche ściany. Bez odbioru.

 

„Nie możemy zmienić innych, jedyne co możemy zrobić to to, aby każda z nas osobiście odzyskała swoją pełnię. Każda ludzka istota jest częścią całości – unikalną, niepowtarzalną
i równą w stosunku do wszystkich pozostałych. Więc jeżeli uzdrowimy swoje życie
i przejawimy swoją naturalną pełnię, pozytywnie wpłyniemy na całość oraz jej przyszłość – zapewnimy świetlane jutro przyszłym pokoleniom.”

(Jamie Sams „13 Pierwotnych Klanowych Matek”)

 

Siostrzeństwo to połączenie

 

Mój nauczyciel duchowy podkreśla, że harmonia w nas wiąże się z zaakceptowaniem paradoksów, który każdy w sobie ma. Ja odkryłam swój. Najprościej mówiąc: jestem dobra, ale bywam wredna. Bycie wredną w moim przypadku polega na niekontrolowanym mówieniu prawdy. Czasem lejce są pociągnięte zbyt późno i … leci. Ale ta wredota pozwoliła mi podnieść się po pewnych wydarzeniach i niektórym otworzyła oczy. Udało mi się połączyć kobiecą energią z kilkoma osobami, na których mi zależy. Przetransformować niektóre relacje i znowu zobaczyć w nich słońce. Wiem, że zamiana niszczenia na tworzenie jest możliwa 🙂 Może dlatego, że udało się zintegrować te procesy we mnie.

 

Mądrość jest zapisana w ciele

 

Estera Saraswati, nauczycielka tantry, przewodniczka kobiet i edukatorka, mówi, że moc kobiet nie może obudzić się bez mężczyzn. Z tym procesem wiąże się budzenie świadomo ści, czyli podnoszenie energii w ciele. Zgodnie z fizyką kwantową, wszystko jest energią, która wciąż płynie. Jeśli nie płynie, nie ma życia. Możemy podnosić poziom energii w ciele na wiele różnych sposobów, na przykład poprzez jogę i medytację. Nie jest to wiedza tajemna, a wręcz przeciwnie. Kobieca moc i związana z nią mądrość jest dostępna dla każdej z nas.

 

Magiczna intuicja

 

Według Estery Saraswati mądrość wcale nie ma wieku i mieszka w brzuchu, łonie oraz w sercu. Jeśli zatrzymamy się, wsłuchamy w siebie w ciszy i damy ponieść się odczuciom z tych rejonów ciała, otworzymy przestrzeń na intuicję. Wtedy już będziemy wiedziały, co zrobić. Choć brzmi to magicznie, można to poczuć niemal namacalnie. Słowo! Łącząc się w ten sposób ze sobą, dużo łatwiej będzie nam zrozumieć inne kobiety (i mężczyzn), ich emocje, perspektywę i nawiązać prawdziwe, głębokie relacje 🙂

 

Czy jesteście zadowolone z Waszych relacji? Brałyście udział w kręgach kobiet? Czym dla Was jest siostrzeństwo? 🙂